Prychnęłam pod nosem.
-Aleś ty miła-zaśmiała się Amy.
-Nie szanuję osób, którzy nie szanują siebie samych-mruknęłam-chcę mi się palić.
-Chodź, pokażę ci takie nasze tajne miejsce-odparł Matt i wszyscy wyszliśmy z klasy.
W końcu nadeszła pora lunchu, byłam kurewsko głodna i czułam jak żołądek mi się ściska.
-Jejjuuu... jak mi się chce jeść-jęknęłam.
-Nie marudź-bąknęła Vanessa-mi też, ale musimy czekać.
Staliśmy w dość długiej kolejce. Wiedziałam, żeby iść od razu, ale Van uparła się, żeby poczekać, bo później będzie mniej osób. Yhy... właśnie widzę. Czekaliśmy tak i czekaliśmy, aż w końcu byliśmy blisko. Z jednej strony czułam szczęście, że zaraz dostanę jedzenie, a z drugiej niecierpliwości bo jeszcze się to nie stało. Mogłam zjeść to śniadanie w domu.
Właśnie miałam zrobić krok, aby wziąć tackę z jedzeniem, gdy nagle przede mną pojawiła się królowa szkoły.
-Jakbyś nie zauważyła, to ja tu stoję-bąknęłam.
Miałam ochotę zgiąć się w pół, ale się powstrzymałam.
-Ohh... nie zauważyłam cię-zaśmiała się i wzięła tackę.
Spiorunowałam ją wzrokiem, a ona uśmiechnęła się zadowolona. Nie... ja tak łatwo nie odpuszczam. Gdy przechodziła obok niby "przypadkiem" podstawiłam jej nogę, a ona przewróciła się, a jej twarz wylądowała prosto w talerzu spaghetti.
-Ohh... nie chciałam-mruknęłam i wzięłam jedzenie. Chciałam iść do stołu, ale drogę zagrodził mi niejaki Aksel-czego.
Nie miałam ochoty na żadne rozmowy, jak zaraz czegoś nie zjem to chyba umrę.
Aksel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz