niedziela, 18 grudnia 2016

Od Aksela c.d Jane

Kiedy wróciłem do domu, taty nie było. Na lodówce była karteczka, na której pisało że pojechał do sklepu. Odłożyłem kask od pokoju po czym poszedłem do piwnicy. Wyciągnąłem stare pudła i zacząłem w nich szperać. Znalazłem swoje stare ubrania, zabawki... na samym dnie była bluzka ze zdjęcia. Westchnąłem głęboko, odłożyłem kartony, chwyciłem za bluzkę i wróciłem do góry. Z szafy, która była w sypialni ojca wyciągnąłem albumy i wyciągnąłem wszystkie moje zdjęcia. Było ich raptem kilkanaście, tylko jedno z mamą i trzy z ojcem. Czy to nie było dziwne? Owszem, było. Usiadłem na łóżku, wziąłem laptop i włączyłem tą stronę, porównywałem swoje zdjęcia do tamtego. W końcu usłyszałem warkot silnika a po chwili trzask drzwi i szelest toreb. Zszedłem na dół.
- Zrobiliście już projekt? - spytał.
- Nie do końca... - oparłem się o blat kuchenny i przyglądnąłem mu lepiej.
- Co tak patrzysz? - uśmiechnął się lekko.
- Nic. - mruknąłem i wróciłem do siebie, chyba nie byłem gotowy na poznanie prawdy, nie chciałem...

Jane? Nom xD

Od Jane CD Aksela

Chłopak wyszedł, a ja ruszyłam do kuchni.

To wcale nie było dziwne, oczywiście, że nie.

Nie wiem o co chodziło, ale jakoś się tym nie przejmowałam. Nie jesteśmy przyjaciółmi. Zjadłam coś bo byłam głodna, wsiadłam na motor i wyjechałam z garażu. Zrobiłam sobie przejażdżkę po lesie i wróciłam do domu. Obejrzałam jakiś film i zaczęłam przeglądać fb. Gdy natknęłam się na post o wyścigach przypomniałam sobie jak to ja kiedyś brałam w nich udział. To były piękne czasy...
Popisałam trochę z znajomymi i wzięłam długi prysznic. Mama wróciła dość wcześnie więc trochę z nią pogadałam i poszłam spać.

Aksel?
Ta koszulka z plamą, oglądałam ten film xDD

Od Aksela c.d Jane

- Że co? - zmarszczyłem lekko brwi nic nie rozumiejąc.
Dziewczyna przysunęła się nieco bliżej mnie, odwracając ekran laptopa w moją stronę. Przyjrzałem się fotografii, przeszły mnie nieprzyjemne dreszcze. Rzeczywiście był niesamowicie podobny, ale co ja bym tam robił?
- Um... wyślesz mi ten link? - spytałem zmieszany.
- Jasne...
Po chwili, włączyłem stronę u siebie i dokładniej przyjrzałem, wtedy zdałem sobie sprawę z tego, że mam taką samą koszulkę, z taką samą plamą. Podniosłem wzrok i zauważyłem, że Jane uważnie mi się przygląda.
- Muszę już iść... dokończymy następnym razem. - mruknąłem zamykając laptop.
- Jasne... - westchnęła.
Wstałem i wyszedłem z pokoju, kierując się w stronę drzwi. Dziewczyna mnie odprowadziła.
- Napisz kiedy będzie ci odpowiadać. - dodałem nim założyłem kask.
Miałem nadzieję, że to jakaś pomyłka albo co, ale.. co jeśli nie? Kim jest rzekomy mój ojciec?

Jane?

Od Jane CD Aksela

Ja szukałam na swoim, a Aksel na swoim laptopie. Ta robota była tak nudna, że chciało mi się spać. Przeglądałam zdjęcia tych dzieci, a ciekawe kopiowałam i wklejałam do word pada razem z zdjęciami. Fotografie przedstawiały małe dzieci i jak mogą wyglądać teraz. Już chciałam wyłączyć tą stronę, gdy natknęłam się na...
-Aksel-mruknęłam gapiąc się na fotografię.
-Co?-zapytał.
-To ty-odparłam.
-Co?
-To ty, jesteś tutaj-odpowiedziałam.

Aksel?

Od Aksela c.d Jane

Skinąłem głową, poszliśmy do pokoju dziewczyny, ona usiadła przy biurku a ja na podłodze opierając się o łóżko. Musieliśmy najpierw znaleźć strony z zaginionymi dziećmi i informacjami na ich temat. Byliśmy już pewni, że nie uda nam się tego zrobić za jednym spotkaniem.

Jane?
Niech Jane znajdzie stronę, gdzie do zdjęć dołączone są zdjęcia jak te dzieci mogą wyglądać teraz i będzie mega podobny do Aksela :3

Od Jane CD Aksela

Siedziałam w kuchni przy ladzie i piłam tymbarka, gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Wstałam i ruszyłam do drzwi dalej mając w ręce szklaną butelkę. Otworzyłam drzwi i wpuściłam chłopaka do środka, po czym je zamknęłam. Wypiłam resztę soku i odniosłam butelkę do kuchni, a następnie wróciłam do Aksela.
-Mamy nie ma, więc mamy sporo czasu, ale wolałabym, żebyś poszedł zanim przyjdzie-mruknęłam-będziemy pracować u mnie w pokoju, jak będziesz coś chciał mów.

Aksel?

Od Aksela c.d Jane

Jakoś też mi się nie podobało to, że jestem z nią w parze Ale nie zachowuje się przynajmniej jak nadęta purchawka. Grr.
Jakoś nie chciałem się spóźnić a więc wyszedłem wcześniej dzięki czemu byłem trzy minuty przed czasem. Miałem ze sobą swojego laptopa i potrzebne rzeczy. Wsiadłem na motor i pojechałem pod dom dziewczyny. Zaparkowałem przed domem po czym zapukalem i ściągnąłem kask.

Jane?

sobota, 17 grudnia 2016

Od Jane CD Aksela

-Może być-mruknęłam zerkając na zegarek.
-Będziesz się tak zachowywać?-westchnął chłopak.
-Tak, będę-przekręciłam oczami-jutro o piętnastej, może być?
-Tak-odparł chłopak, a dzwonek zadzwonił.
Wstałam i skierowałam swoje kroki w stronę Amy. Widziałam jak królowa szkoły piorunuje mnie wzrokiem, ale ją zignorowałam. Złapałam dziewczynę za rękę i wyciągnęłam z klasy.
-Boże! Dziewczyno, jakiego ty masz farta!-zawołała moja przyjaciółka.
-Z chęcią się z tobą zamienię-bąknęłam.
-Nie przesadzaj. Kiedy się spotykacie?
-Jutro o piętnastej-mruknęłam.
-Dobra, to przyjdę gdzieś o trzynastej dać ci parę rad-zaszczebiotała.
-Amy nie przesadzaj. Szybko zrobimy projekt, a on sobie pójdzie-powiedziałam.
Wróciłam do domu i zjadłam coś szybko. Pooglądałam trochę filmów, odrobiłam lekcje aby mieć wolny weekend i przespacerowałam się. Zanim moja mama wróciła zdążyłam się wykąpać i zjeść kolację. Nie chciało mi się na nią czekać, więc poszłam spać.

Aksel?

Od Aksela c.d Jane

No i zaczęła się - matematyka. Koszmar. Chciałem, aby ta lekcja skończyła się jak najszybciej, jednak jak na złość ciągnęła się niemiłosiernie.
Ostatnią lekcją był w-f, teraz jednak mieliśmy wos. Za pięć minut dzwonek, jakoś dotrwam. Nauczycielka zadała nam projekt, wszystko byłoby ok gdyby nie dzieliła w pary.
- Aleks z Maxem, Elise zzzz Julią, Jane z Akselem. - podzieliła całą klasę. - Teraz usiądźcie ze sobą i ustalcie wspólnie, o czym chcielibyście zrobić projekt, z wymienionych przez nią tematów.
Kiedy koleżanka Jane poszła do kogoś wstałem i usiadłem na jej miejscu.
- A więc, o czym chciałabyś napisać?
- Nie wiem. - wzruszyła lekko ramionami czytając tematy na tablicy.
- Może o zaginionych dzieciach? - zaproponowałem.

Jane?

Od Jane CD Aksela

-Hej, zaraz mnie udusisz-zaśmiałam się.
-Kurwa, Jane-oparła przyjaciółka puszczając mnie.
-Co?-zapytałam unosząc brwi.
-Wiesz ile chłopaków na ciebie leci!-powiedziała.
-Raczej chce mnie wyruchać-prychnęłam zmierzając na lekcje.
-Ojj... no. Nie przesadzaj, powinnaś się cieszyć-burknęła Amy.
Przekręciłam jedynie oczami i weszłam do sali. Przywitałam się z resztą znajomych i usiadłam na swoim miejscu.

Aksel?

Od Aksela c.d Jane

Kiedy wszedłem do szkoły, od razu złapała mnie Elise i zaczęła przepraszać za wczoraj.
- Misiu, nie gniewasz się już? - spytała łapiąc mnie za bluzę i przyciągając bliżej siebie.
- Nie. - westchnąłem.
Dziewczyna z uśmiechem złączyła nasze usta w pocałunku, złapałem ją za rękę i ruszyliśmy w kierunku sali, gdzie byli już wszyscy i czekali na dzwonek. Zająłem swoje miejsce koło Alka i westchnąłem ciężko opierając się o grzejnik i przenosząc wzrok za okno.

Jane?

Od Jane CD Aksela

Jak zwykle zwaliłam ten denerwujący budzik z stolika, a mimo to ten skurwiel dalej dzwonił. Wydarłam się do poduszki i wstałam aby go podnieść. Rzuciłam go na łóżko i skierowała się do szafy. Wzięłam bieliznę, niebieski sweterek i czarne, ciasne leginsy, po czym ruszyłam do łazienki się wykąpać.
Tym razem zjadłam śniadanie i wypiłam herbatę. Następnie poszłam do garażu skąd wzięłam swój motocykl i ruszyłam do szkoły.
Zaparkowałam obok pojazdów znajomych i zdjęłam kas. Już od dawna zastanawiałam się nad kupieniem nowego, ale jakoś nigdy mi się nie chciało. Włożyłam nakrycie pod siedzenie (tak, o dziwo się mieścił) i ruszyłam do budynku. Rozejrzałam się po parkingu i przekręciłam oczami widząc miziającą się parę królewską szkoły. Gdy tylko przekroczyłam próg drzwi Amy rzuciła się na mnie i mocno przytuliła.

Aksel?

Od Aksela do Jane

Aleks siedział dość długo, dopiero o północy wrócił do siebie. Ja od razu poszedłem wziąć prysznic i położyłem się spać z myślą, że jutro jest już piątek.

Obudziłem się przed wcześnie bo o szóstej, budzik miał dzwonić o siódmej. Jako że nie mogłem ponownie zasnąć, postanowiłem wstać. Wziąłem prysznic, umyłem zęby i ubrałem się.
PH033-99XQW780-99XZnalezione obrazy dla zapytania fila buty męskie
Ułożyłem sobie codzienną fryzurę i zszedłem na dół, ojciec szedł dzisiaj na nockę a więc był w domu. Zjadłem płatki, wziąłem plecak i wyszedłem z domu. W garażu założyłem kask i wsiadłem na motor.
Znalezione obrazy dla zapytania kask motocyklowy
Pojechałem w kierunku szkoły.

Jane?

Od Jane CD Aksela

Wyszłam na zewnątrz i ruszyłam do miejsca, w którym zaparkowała swój motocykl. Poczekałam trochę na znajomych, którzy w końcu opuścili szkołę i podjechałam do nich.
-Robimy coś dzisiaj?-zapytałam.
-Ja i Ethan idziemy do kina-odparła Van.
-Ja muszę się opiekować bratem-westchnęła Amy.
-Zależy co-Matt uśmiechnął się do mnie łobuzersko.
-Możemy coś pooglądać-zaśmiałam się.
-Może być-odparł.
-Ale masz przynieść coś słodkiego, mi się do sklepu nie chce lecieć, ale mam w domu popcorn-oznajmiłam i puściłam mu oczko-to ja jadę, bądź za godzinę.
Pożegnałam się z wszystkimi i ruszyłam do domu. Zanim Matt przyjechał zdążyłam zrobić nam popcorn, przebrać się i odrobić prace domowe. Gdy chłopak przyjechał zaczęliśmy coś oglądać.

Aksel?

czwartek, 15 grudnia 2016

Od Aksela c.d Jane

Spojrzałem na nią.
- Luz. - mruknąłem i ruszyłem dalej.
Przed szkołą czekał na mnie Alex.
- Do mnie czy do ciebie? - spytał.
- Do mnie. - odparłem i Schowałem dłonie do kieszeni.
- Nie czekasz na Eli? Zawsze się żegnacie pół godziny...
- Dziś nie, chyba się trochę pokłóciliśmy. - wzruszyłem ramionami.
- Okeeej. - chyba wyczuł, że lepiej nie drążyć tego tematu.
Wyszliśmy poza teren szkoły idąc do mnie. 
Na miskę nasypałem chipsów, popcorn i wziąłem z lodówki dwie puszki coli, wróciłem do salonu gdzie Alek odpalał naszą ulubioną grę.

Jane?

Od Jane Cd Aksela

-O mai boszzz-odezwała się Amy.
-Co?-zapytałam wpychając do ust widelec pełen makaronu.
-On się za tobą wstawił-odparła dziewczyna.
-Yhym-mruknęłam po przełknięciu jedzenia-nie wstawił się za mną, a powiedział prawdę.
-Ty mnie już tu nie oszukuj-odpowiedziała-podobasz mu się!
Aż się zakrztusiłam słysząc te słowa. Zaczęłam kaszleć tak głośno, że ludzie obok nas spojrzeli się na mnie jak na wariatkę. Matt poklepał mnie po plecach, a ja w końcu mogłam normalnie oddychać.
-Chyba sobie żartujesz-prychnęłam-nawet nic nie mów-dodałam, gdy zobaczyłam, że już otwiera usta.
Dziewczyna przekręciła oczami i westchnęła cicho.

Jak ja już chciałam koniec lekcji, na prawdę. Miałam dosyć, a to były ostatnie zajęcia. Patrzałam się na zegarek niecierpliwie czekając na dzwonek. Gdy w końcu zadzwonił szybko spakowałam rzeczy.
-Będę czekać na parkingu-powiedziałam i ruszyłam do wyjścia. Szukałam telefonu w torbie, gdy nagle na kogoś wpadłam.
-Umm.. sory-mruknęłam i spojrzałam na Aksela.
Od razu moja twarz przybrała obojętny wyraz.

Aksel?

Od Aksela c.d Jane

Otworzyłem usta chcąc coś powiedzieć, jednak uznałem to za zbędne i wyminąłem ją. Kucnąłem przy Elise, biorąc od kogoś chusteczkę i podając jej ją.
- Wredna suka! - warknęła niemal płacząc.
- Mogłaś się po prostu nie wpychać. - mruknąłem pomagając jej wstać.
- Jesteś po stronie tej zdziry?! - wykrzyczała przez zęby, przez co wszyscy obecni się na nas spojrzeli.
- Nie jestem po niczyjej stronie. - mruknąłem.
- Wal się. - dźgnęła mnie palcem w tors i odeszła.
Machnąłem na nią jedynie ręką i wyszedłem ze stołówki. Poszedłem pod salę, w której aktualnie mieliśmy lekcje, usiadłem pod ścianą, w uszy wsadziłem słuchawki, puściłem swoją ulubioną playlistę i przeglądałem insta i fejsa.

Jane?

Od Jane CD Aksela

Prychnęłam pod nosem.
-Aleś ty miła-zaśmiała się Amy.
-Nie szanuję osób, którzy nie szanują siebie samych-mruknęłam-chcę mi się palić.
-Chodź, pokażę ci takie nasze tajne miejsce-odparł Matt i wszyscy wyszliśmy z klasy.

W końcu nadeszła pora lunchu, byłam kurewsko głodna i czułam jak żołądek mi się ściska.
-Jejjuuu... jak mi się chce jeść-jęknęłam.
-Nie marudź-bąknęła Vanessa-mi też, ale musimy czekać.
Staliśmy w dość długiej kolejce. Wiedziałam, żeby iść od razu, ale Van uparła się, żeby poczekać, bo później będzie mniej osób. Yhy... właśnie widzę. Czekaliśmy tak i czekaliśmy, aż w końcu byliśmy blisko. Z jednej strony czułam szczęście, że zaraz dostanę jedzenie, a z drugiej niecierpliwości bo jeszcze się to nie stało. Mogłam zjeść to śniadanie w domu.
Właśnie miałam zrobić krok, aby wziąć tackę z jedzeniem, gdy nagle przede mną pojawiła się królowa szkoły.
-Jakbyś nie zauważyła, to ja tu stoję-bąknęłam.
Miałam ochotę zgiąć się w pół, ale się powstrzymałam.
-Ohh... nie zauważyłam cię-zaśmiała się i wzięła tackę.
Spiorunowałam ją wzrokiem, a ona uśmiechnęła się zadowolona. Nie... ja tak łatwo nie odpuszczam. Gdy przechodziła obok niby "przypadkiem" podstawiłam jej nogę, a ona przewróciła się, a jej twarz wylądowała prosto w talerzu spaghetti.
-Ohh... nie chciałam-mruknęłam i wzięłam jedzenie. Chciałam iść do stołu, ale drogę zagrodził mi niejaki Aksel-czego.
Nie miałam ochoty na żadne rozmowy, jak zaraz czegoś nie zjem to chyba umrę.

Aksel?

Od Aksela c.d Jane

Budzik to zdecydowanie najbardziej znienawidzony prze mnie przedmiot. Szybko go wyłączyłem i zły zakryłem twarz poduszką. Westchnąłem sfrustrowany i niechętnie wstałem. Pościeliłem na szybko łóżko, odsłoniłem rolety. Słońce przebijały się przez deszczowe chmury, drzewa hulały na wietrze. Przejechałem dłonią po twarzy, zabrałem ubrania i poszedłem do łazienki. Wziąłem prysznic, wyszczotkowałem zęby i założyłem dresy oraz bluzkę.
PB228-99X
Ogarnąłem fryzurę z porannego nieładu i zszedłem po schodach na dół. Cisza - jak zwykle. Ojciec pośpiesznie szykował się do pracy, w między czasie pijąc kawę.
- Wrócę dziś późno. - powiedział poprawiając krawat.
- Nic nowego. - mruknąłem otwierając lodówkę.
Ten jedynie spojrzał na mnie przepraszająco, machnąłem ręką, westchnął.
- Miłego dnia w szkole. - powiedział jeszcze wychodząc.
- O ile taki może być. - mruknąłem biorąc łyk soku pomarańczowego.
Zjadłem na szybko kanapkę, wróciłem do swojego pokoju po plecak. Założyłem buty oraz kamizelkę, jako że ciepło nie było, wyszedłem na zewnątrz.
Znalezione obrazy dla zapytania Fila buty męskiePH645-90MPodobny obraz
Skierowałem się w kierunku szkoły, nie śpiesząc się - miałem bardzo dużo czasu. Wchodząc do budynku skierowałem się do szatni gdzie odwiesiłem kamizelkę, później ruszyłem w stronę sali. Zauważyłem jak Elise rozmawia z tą nową, choć tego rozmową chyba bym nie nazwał.
- Muszę cię zasmucić, ale nie gadam z osobami, których IQ wynosi mniej niż zero-mruknęła i odeszła.
- Co ją ugryzło? - spytałem.
- Nie wiem, głupia jest. - machnęła na nią ręką i pocałowała mnie. - Idziemy usiąść przy sklepiku, są tam na pewno dziewczyny. - wyciągnęła w moją stronę dłoń.
Skinąłem głową, złapałem ją za rękę i poszliśmy tam.

Jane?

Od Jane CD Aksela

Nie minęło dużo czasu, kiedy dojechałam do szkoły na moim motocyklu (Yamaha R6). Warto wspomnieć, że chodzę do drugiej klasy liceum i dopiero parę dni temu się zapisałam, a jest już trzeci miesiąc. Niedawno przeprowadziłam się do Nowego Jorku z... osobistego powodu.
Dzisiaj miałam na sobie czarne rurki z wysokim stanem oraz biały crop top podkreślające moją szczupłą sylwetkę. Do tego naturalny makijaż. Zgasiłam motocykl i zdjęłam kask. Rozpuściłam wcześniej związane włosy i zeszłam z pojazdu. Czułam na sobie spojrzenia innych, w końcu nie bez powodu zaparkowałam tuż przed szkołą. Lubiłam być w centrum uwagi, podobało mi się to. Wyjęłam kluczyki i schowałam je do kieszeni, a nakrycie głowy zabrałam ze sobą. Poprawiłam jeszcze włosy i ruszyłam do budynku z uśmieszkiem na twarzy. Ehh.. jak cudownie się czuję, gdy dziewczyny patrzą na mnie z zazdrością, a chłopacy z pożądaniem. W końcu weszłam do szkoły i ruszyłam w stronę szafek. Dobrze wiedziałam, gdzie mam iść, bowiem jedna z uczennic była zaszczycona mnie oprowadzić. W sumie nie była taka zła. Miała na imię Vanessa i szczyciła się mianem "szarej myszki", do tego chodziła ze mną do klasy. Podeszłam do szafki i ją otworzyłam. Włożyłam do środka kask i resztę książek, które przyniosłam. Zabrałam potrzebne rzeczy i zatrzasnęłam drzwiczki. Obróciłam się i prawie krzyknęłam, kiedy zobaczyłam Vanessę. Uśmiechała się do mnie nieśmiało, przez co wyglądała tak uroczo.

-Hej-przywitałam się.

-Cześć-odpowiedziała-pomyślałam, że skoro nikogo tu nie znasz może chciałabyś poznać moich przyjaciół.

Ona ma znajomych? Wow!

-Czemu by nie-odparłam.

Ruszyliśmy pod salę od matematyki. Uwielbiałam ten przedmiot, zresztą tak samo jak chemię i wf. To były najlepsze przedmioty szkolne, przynajmniej dla mnie. Dobrze się uczyłam i przynajmniej tego nie miałam zamiaru zmieniać.

Gdy dotarliśmy na miejsce Van podbiegła do swoich przyjaciół i przytuliła wysoką dziewczynę. Znaczy... nie była aż tak wysoka, ale w porównaniu do mnie... Mówiłam już, że jestem bardzo niska? Mam zaledwie 156cm i ważyłam 44kg, ale mniejsza o to.

Oprócz czarnowłosej dziewczyny o bladej cerze i piwnych oczach, do znajomych Vanessy zaliczali się jeszcze dwaj chłopacy. Obaj byli dość wysocy i umięśnieni, jeden miał blond włosy i błękitne oczy, za to drugi był brunetem o zielonych tęczówkach.

-Jane chodź!-zawołała moja "koleżanka".

Była tylko trochę ode mnie wyższa i grubsza, miała pofarbowane na fioletowo, dość długie włosy i zielone oczy.

Dopiero gdy usłyszałam jej głos zauważyłam, że stoję kilka kroków od nich i się im przyglądam. Podeszłam do niewielkiej grupki i lekko się uśmiechnęłam. Mimo wszystko chciałam mieć jakiś przyjaciół, a oni chyba się nadawali.

-Hej-powiedziałam na przywitanie.

-Cześć-odezwała się czarnowłosa z wielkim uśmiechem na twarzy-jestem Amy, a to Matt-wskazała na blondyna-i Ethan-teraz na bruneta.

Serio? Ogarniam ich tylko po kolorze włosów?

-Jane-odparłam krótko.

Czułam, że jasnowłosy ciągle mi się przygląda, ale nie przeszkadzało mi to. Właśnie miałam na niego spojrzeć, kiedy zadzwonił dzwonek. Więcej nic nie powiedziałam i weszłam do klasy, przed którą staliśmy.

-Mogę siedzieć z wami?-zapytałam pozostałych.

-Niestety, ale wszystkie miejsca są zajęte-mruknęła Amy.

-Wszystkie?-powtórzyłam.

-Znaczy... prawie wszystkie. Jest jedna wolna ławka-wskazała na ostatnią przy ścianie-jednak będziesz skazana na gadanie królów szkoły.

-O boszzz-westchnęłam.

-Mimo to jest jeden plus, będziesz mogła z bliska oglądać Nikodema-szepnęła mi do ucha?

Spojrzałam na nią z uniesionymi brwiami, jednak ona już musiała zająć swoje miejsce, bo nauczycielka weszła do sali. Usiadłam na wskazanym przez nią miejscu i zaczęłam się rozpakowywać. Po chwili drzwi otworzyły się, a do środka weszła dziewczyna z chłopakiem.

-Jeszcze raz się spóźnicie, a na prawdę wstawię wam te spóźnienia-zwróciła się do nich nauczycielka.

-Tak, tak.. zawsze tak pani mówi-mruknął chłopak kierując się na miejsce, a przy okazji rzucając mi ciekawskie spojrzenie.

Po chwili usiedli przede mną i wyjęli rzeczy. To byli ci królowie szkoły? Co prawda "król" był przystojny i to nawet bardzo, ale ta dziewczyna miała całą mordę w makijażu. Otworzyłam książkę i zapisałam temat, po czym skierowałam wzrok na tablicę.

-Kto to?-usłyszałam cichy szept.

-Nowa, a co, spodobała ci się-zachichotała blondynka.

-Taa... jeszcze czego-prychnął brunet.

Dalszej części rozmowy nie słyszałam, bo nauczycielka ich upomniała i zaczęli gadać ciszej. Jak to ja musiałam zabłysnąć i pochwalić się swoją wiedzą z matematyki. Spojrzałam na zegarek i zaczęłam się pakować, chodź jeszcze nie było dzwonka. Zdążyłam schować rzeczy i podnieść się z krzesła, a usłyszałam dość znajomy dźwięk. Ma się to poczucie czasu. Zawiesiłam torbę na ramieniu i ruszyłam do grupki, która jeszcze się pakowała.

-To mają niby być ci królowie?-prychnęłam-zadufany w sobie brunet i wypindrzona blondyna.

-Coś ci nie pasuje?-usłyszałam dość piskliwy głos za sobą.

Obróciłam się i ujrzałam tam nie kogo innego jak "królową".

-Nie.. no coś ty-mruknęłam sarkastycznie.

-Na pewno? Bo mi się wydaję, że jednak tak-warknęła.

-Oprócz tego, że twój sztuczny makijaż, którego nawaliłaś z tonę sprawia, że chce mi się rzygać to chyba nic-uśmiechnęłam się sztucznie.

-Uważaj na słowa, bo ja dostaniesz w tą mordkę to ci te zęby powypadają-zasyczała.

Chciałam już coś powiedzieć, ale zobaczyłam jak król szkoły idzie w naszą stronę. Skrzyżowałam ręce na piersi i spojrzałam na nich obojętnie.

-Muszę cię zasmucić, ale nie gadam z osobami, których IQ wynosi mniej niż zero-mruknęłam.


Aksel? Królu xD