czwartek, 15 grudnia 2016

Od Jane CD Aksela

Nie minęło dużo czasu, kiedy dojechałam do szkoły na moim motocyklu (Yamaha R6). Warto wspomnieć, że chodzę do drugiej klasy liceum i dopiero parę dni temu się zapisałam, a jest już trzeci miesiąc. Niedawno przeprowadziłam się do Nowego Jorku z... osobistego powodu.
Dzisiaj miałam na sobie czarne rurki z wysokim stanem oraz biały crop top podkreślające moją szczupłą sylwetkę. Do tego naturalny makijaż. Zgasiłam motocykl i zdjęłam kask. Rozpuściłam wcześniej związane włosy i zeszłam z pojazdu. Czułam na sobie spojrzenia innych, w końcu nie bez powodu zaparkowałam tuż przed szkołą. Lubiłam być w centrum uwagi, podobało mi się to. Wyjęłam kluczyki i schowałam je do kieszeni, a nakrycie głowy zabrałam ze sobą. Poprawiłam jeszcze włosy i ruszyłam do budynku z uśmieszkiem na twarzy. Ehh.. jak cudownie się czuję, gdy dziewczyny patrzą na mnie z zazdrością, a chłopacy z pożądaniem. W końcu weszłam do szkoły i ruszyłam w stronę szafek. Dobrze wiedziałam, gdzie mam iść, bowiem jedna z uczennic była zaszczycona mnie oprowadzić. W sumie nie była taka zła. Miała na imię Vanessa i szczyciła się mianem "szarej myszki", do tego chodziła ze mną do klasy. Podeszłam do szafki i ją otworzyłam. Włożyłam do środka kask i resztę książek, które przyniosłam. Zabrałam potrzebne rzeczy i zatrzasnęłam drzwiczki. Obróciłam się i prawie krzyknęłam, kiedy zobaczyłam Vanessę. Uśmiechała się do mnie nieśmiało, przez co wyglądała tak uroczo.

-Hej-przywitałam się.

-Cześć-odpowiedziała-pomyślałam, że skoro nikogo tu nie znasz może chciałabyś poznać moich przyjaciół.

Ona ma znajomych? Wow!

-Czemu by nie-odparłam.

Ruszyliśmy pod salę od matematyki. Uwielbiałam ten przedmiot, zresztą tak samo jak chemię i wf. To były najlepsze przedmioty szkolne, przynajmniej dla mnie. Dobrze się uczyłam i przynajmniej tego nie miałam zamiaru zmieniać.

Gdy dotarliśmy na miejsce Van podbiegła do swoich przyjaciół i przytuliła wysoką dziewczynę. Znaczy... nie była aż tak wysoka, ale w porównaniu do mnie... Mówiłam już, że jestem bardzo niska? Mam zaledwie 156cm i ważyłam 44kg, ale mniejsza o to.

Oprócz czarnowłosej dziewczyny o bladej cerze i piwnych oczach, do znajomych Vanessy zaliczali się jeszcze dwaj chłopacy. Obaj byli dość wysocy i umięśnieni, jeden miał blond włosy i błękitne oczy, za to drugi był brunetem o zielonych tęczówkach.

-Jane chodź!-zawołała moja "koleżanka".

Była tylko trochę ode mnie wyższa i grubsza, miała pofarbowane na fioletowo, dość długie włosy i zielone oczy.

Dopiero gdy usłyszałam jej głos zauważyłam, że stoję kilka kroków od nich i się im przyglądam. Podeszłam do niewielkiej grupki i lekko się uśmiechnęłam. Mimo wszystko chciałam mieć jakiś przyjaciół, a oni chyba się nadawali.

-Hej-powiedziałam na przywitanie.

-Cześć-odezwała się czarnowłosa z wielkim uśmiechem na twarzy-jestem Amy, a to Matt-wskazała na blondyna-i Ethan-teraz na bruneta.

Serio? Ogarniam ich tylko po kolorze włosów?

-Jane-odparłam krótko.

Czułam, że jasnowłosy ciągle mi się przygląda, ale nie przeszkadzało mi to. Właśnie miałam na niego spojrzeć, kiedy zadzwonił dzwonek. Więcej nic nie powiedziałam i weszłam do klasy, przed którą staliśmy.

-Mogę siedzieć z wami?-zapytałam pozostałych.

-Niestety, ale wszystkie miejsca są zajęte-mruknęła Amy.

-Wszystkie?-powtórzyłam.

-Znaczy... prawie wszystkie. Jest jedna wolna ławka-wskazała na ostatnią przy ścianie-jednak będziesz skazana na gadanie królów szkoły.

-O boszzz-westchnęłam.

-Mimo to jest jeden plus, będziesz mogła z bliska oglądać Nikodema-szepnęła mi do ucha?

Spojrzałam na nią z uniesionymi brwiami, jednak ona już musiała zająć swoje miejsce, bo nauczycielka weszła do sali. Usiadłam na wskazanym przez nią miejscu i zaczęłam się rozpakowywać. Po chwili drzwi otworzyły się, a do środka weszła dziewczyna z chłopakiem.

-Jeszcze raz się spóźnicie, a na prawdę wstawię wam te spóźnienia-zwróciła się do nich nauczycielka.

-Tak, tak.. zawsze tak pani mówi-mruknął chłopak kierując się na miejsce, a przy okazji rzucając mi ciekawskie spojrzenie.

Po chwili usiedli przede mną i wyjęli rzeczy. To byli ci królowie szkoły? Co prawda "król" był przystojny i to nawet bardzo, ale ta dziewczyna miała całą mordę w makijażu. Otworzyłam książkę i zapisałam temat, po czym skierowałam wzrok na tablicę.

-Kto to?-usłyszałam cichy szept.

-Nowa, a co, spodobała ci się-zachichotała blondynka.

-Taa... jeszcze czego-prychnął brunet.

Dalszej części rozmowy nie słyszałam, bo nauczycielka ich upomniała i zaczęli gadać ciszej. Jak to ja musiałam zabłysnąć i pochwalić się swoją wiedzą z matematyki. Spojrzałam na zegarek i zaczęłam się pakować, chodź jeszcze nie było dzwonka. Zdążyłam schować rzeczy i podnieść się z krzesła, a usłyszałam dość znajomy dźwięk. Ma się to poczucie czasu. Zawiesiłam torbę na ramieniu i ruszyłam do grupki, która jeszcze się pakowała.

-To mają niby być ci królowie?-prychnęłam-zadufany w sobie brunet i wypindrzona blondyna.

-Coś ci nie pasuje?-usłyszałam dość piskliwy głos za sobą.

Obróciłam się i ujrzałam tam nie kogo innego jak "królową".

-Nie.. no coś ty-mruknęłam sarkastycznie.

-Na pewno? Bo mi się wydaję, że jednak tak-warknęła.

-Oprócz tego, że twój sztuczny makijaż, którego nawaliłaś z tonę sprawia, że chce mi się rzygać to chyba nic-uśmiechnęłam się sztucznie.

-Uważaj na słowa, bo ja dostaniesz w tą mordkę to ci te zęby powypadają-zasyczała.

Chciałam już coś powiedzieć, ale zobaczyłam jak król szkoły idzie w naszą stronę. Skrzyżowałam ręce na piersi i spojrzałam na nich obojętnie.

-Muszę cię zasmucić, ale nie gadam z osobami, których IQ wynosi mniej niż zero-mruknęłam.


Aksel? Królu xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz